"I am a Tory of the sternest sort, a socialist, a communist"
John Ruskin
Mój socjalizm: francuscy legitymiści, Tory Socialism, Georges Sorel, Pierre-Joseph Proudhon, Józef Piłsudski, Ernst Jünger, Oswald Spengler, socjalizm piastowski.
Nareszcie po upadku komunizmu można z powrotem stać się prawdziwym socjalistą. "Sens socjalizmu polega na tym, by życiem władało nie przeciwieństwo bogactwa i ubóstwa, lecz ranga, którą nadaje czyn i zdolności. Oto nasza wolność, wolność od ekonomicznej samowoli jednostki". (O.Spengler)
Jarosław Zadencki "Lewiatan i jego wrogowie. Szkice postkonserwatywne"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojownik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojownik. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 października 2013
sobota, 16 marca 2013
sobota, 1 października 2011
czwartek, 22 września 2011
Przemyślenia w siódmym miesiącu
1
Na mocy siedemnastego artykułu henrycjańskiego ogłaszam, że
Bronisław Komorowski nie jest moim prezydentem. Ani Donald Tusk moim premierem.
2
Im bardziej jesteśmy nowocześni tym bardziej powinniśmy być
konserwatywni po to byśmy to my rządzili techniką a nie ona nami.
3
Siedzę sobie razem z Beatrycze na weselu Pat w bardzo zacnym
gronie. Naprzeciw mnie jest Studyta wraz ze swoją nadobną małżonką. Pijemy
sobie na przemian wódkę z winem. W pewnym momencie Study pyta się mnie o moją
tożsamość narodową. Odpowiadam buńczucznie:
-Jestem Prusakiem.
Co prawda Pomorze Zachodnie były przez pewien czas prowincją
Królestwa Prus, ale żadną miarą nie są częścią Prus. Bardziej serio
odpowiadając powinienem powiedzieć, że jestem Pomorzaninem. Ale co to znaczy?
Patrząc na historię Pomorza Zachodniego można dostrzec, że kraina owa gościła
kilka różnych kultur. Żadna z nich na stałe nie utrzymała się na tym terytorium.
Oczywiście owa przemienność kultur występowała także na innych terytoriach
należących obecnie do Rzeczpospolitej. Lecz na nich da się od średniowiecza
poprowadzić jakiś stały motyw kulturowy. Pomorze Zachodnie zaś jest zalewane
przez fale słowiańskie, skandynawskie i niemieckie by w końcu wszystko to
zmiótł komunistyczny sztorm, który pozostawił po sobie rumowisko. Na nim zaś
chodzimy my obecni mieszkańcy Pomorza i próbujemy klecić nieporadnie jakąś
swoją tożsamość. Pomorze Zachodnie etno-kulturowa
czarna dziura.
4
(Jakby, co, to może nie czytajcie tego przy jedzeniu.)
Kościół (świątynia) jest nazywana domem Bożym. Zaiste jednak
specyficznie ludzie się w owym domu zachowują. Już nie mówię o braku słuchania
Gospodarza, bo to się i zdarza gospodarzom ludzkim. Chodzi o
estetyczno-porządkowe sprawy. Wiele rzeczy już sprzątałem z kościelnej podłogi.
Kartoniki po sokach, połamane herbatniki, sklepowe paragony, pinezki (te
musiałem wyjmować z kropielnicy). Oprócz tego ostatniego zapewne ot tak sobie
rzucone na podłogę. Ostatnio zaś musiałem sprzątać gówno, które ktoś na bucie
wniósł do kościoła a potem pozbył się go wycierając o ławkę. Tłumaczy się nam
byśmy wyzbywali się „demonicznych obrazów Boga” na rzecz obrazu Boga
miłosiernego. Wychodzi jednak na to, że ludzie chyba zaczynają uważać Boga za
takiego frajera, któremu można nabałaganić w domu a on i tak spełni nasze
żądania.
5
Wracając do sprawy Pomorza i Prus, to naszła mnie kiedyś
szalona myśl by zaadaptować pruski styl do warunków polskich. Ów styl
obowiązywałby przede wszystkim na bałtyckiej rubieży Rzeczpospolitej. Z jednej
strony byłoby to jakieś rozwiązanie owego spójnego braku historycznej
tożsamości tych ziem, przede wszystkim Pomorza Zachodniego. Zaś z drugiej chodziłoby
o stworzenie wojowniczej nacji, która stałaby na straży morskich interesów
Rzeczpospolitej.
Wojna to rzecz straszna. Wyzwala w człowieku to, co najgorsze. Mordy, grabieże, gwałty- są tacy, co nurzają się w tym z prawdziwą rozkoszą.I dlatego też niektórzy zostają żołnierzami po to by właśnie bronić
swoich przed tymi bestiami w ludzkiej skórze.
czwartek, 28 kwietnia 2011
Przemyślenia w miesiącu kwiatów
1
To, że media przekazują fałszywe informacje na temat Kościoła to jeszcze nie taki wielki problem. Gorzej, gdy robią to księża. A w czasie ostatniego Wielkiego Tygodnia można było w świątyniach usłyszeć o „Liturgii Wielkiej Soboty” czy też o tym, że „Wielki Piątek jest jedynym dniem w roku, kiedy Kościół nie odprawia Mszy Świętej”. Robi się wszystko, żeby zagłuszyć milczenie Wielkiej Soboty. W kościołach święci się pokarmy, a przy okazji tego wygłasza się krótkie kazania. Księża siedzą w konfesjonałach. A w niektórych parafiach nie czeka się do zachodu Słońca by odprawić Liturgię Wigilii Paschalnej. Rozumiem, że to wszystko można wytłumaczyć dostosowaniem się życia parafialnego do życia profańskiego wiernych. Ale mam wrażenie, że jest w kapłanach pewien (może i nieświadomy) strach przed Wielką Sobotą. Dniem w którym Bóg nie żyje. I tym bardziej im Bóg jest coraz bardziej martwy w życiu współczesnych społeczeństw, tym bardziej trzeba ten dzień zagadać. Zagłuszyć Ciszę Grobu. Tak jakby, broń Boże, miałoby się okazać, że On z tego Grobu nie wyjdzie. Więc się mówi i mówi. Liturgia staje się powoli nekromancją.
2
Beatrycze podczas spaceru mówi do mnie, że kwiaty pachną tak jak w Rzymie podczas zeszłorocznej Paschy. Na to ja, że teraz też mamy Święto. Moja Ukochana jednak stwierdza, że już po Świętach. I nawet moje stwierdzenie, że świętujemy przez oktawę Jej nie przekonuje. Konstatacja: dziś czas świętowania reguluje nam Państwo poprzez wyznaczanie dni wolnych od pracy. Nawet jeżeli chodzi o święta religijne.
3
Ernst Jünger w swoich zapiskach z 1968 roku tylko raz i tak mimochodem wspomina o wydarzeniach związanych z rewoltą studencką. Jego zapiski tyczą się rzeczy, które zdecydowanie przekraczają horyzont teraźniejszości. Ale wiem też, że ten arystokrata ducha był żołnierzem dwóch wojen, członkiem kilku politycznych sekt i niejedne spiski i machinacje widział od kuchni. Żeby dojść do perspektywy augura trzeba przejść drogę legionisty.
To, że media przekazują fałszywe informacje na temat Kościoła to jeszcze nie taki wielki problem. Gorzej, gdy robią to księża. A w czasie ostatniego Wielkiego Tygodnia można było w świątyniach usłyszeć o „Liturgii Wielkiej Soboty” czy też o tym, że „Wielki Piątek jest jedynym dniem w roku, kiedy Kościół nie odprawia Mszy Świętej”. Robi się wszystko, żeby zagłuszyć milczenie Wielkiej Soboty. W kościołach święci się pokarmy, a przy okazji tego wygłasza się krótkie kazania. Księża siedzą w konfesjonałach. A w niektórych parafiach nie czeka się do zachodu Słońca by odprawić Liturgię Wigilii Paschalnej. Rozumiem, że to wszystko można wytłumaczyć dostosowaniem się życia parafialnego do życia profańskiego wiernych. Ale mam wrażenie, że jest w kapłanach pewien (może i nieświadomy) strach przed Wielką Sobotą. Dniem w którym Bóg nie żyje. I tym bardziej im Bóg jest coraz bardziej martwy w życiu współczesnych społeczeństw, tym bardziej trzeba ten dzień zagadać. Zagłuszyć Ciszę Grobu. Tak jakby, broń Boże, miałoby się okazać, że On z tego Grobu nie wyjdzie. Więc się mówi i mówi. Liturgia staje się powoli nekromancją.
2
Beatrycze podczas spaceru mówi do mnie, że kwiaty pachną tak jak w Rzymie podczas zeszłorocznej Paschy. Na to ja, że teraz też mamy Święto. Moja Ukochana jednak stwierdza, że już po Świętach. I nawet moje stwierdzenie, że świętujemy przez oktawę Jej nie przekonuje. Konstatacja: dziś czas świętowania reguluje nam Państwo poprzez wyznaczanie dni wolnych od pracy. Nawet jeżeli chodzi o święta religijne.
3
Ernst Jünger w swoich zapiskach z 1968 roku tylko raz i tak mimochodem wspomina o wydarzeniach związanych z rewoltą studencką. Jego zapiski tyczą się rzeczy, które zdecydowanie przekraczają horyzont teraźniejszości. Ale wiem też, że ten arystokrata ducha był żołnierzem dwóch wojen, członkiem kilku politycznych sekt i niejedne spiski i machinacje widział od kuchni. Żeby dojść do perspektywy augura trzeba przejść drogę legionisty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)