poniedziałek, 7 lutego 2011
piątek, 4 lutego 2011
piątek, 28 stycznia 2011
Smallville
Moje miasto jest jednym z wielu małych miast na Pomorzu Zachodnim. Znalazłbym jakieś pozytywy lub negatywy, które odróżniają je od innych, ale również w tych pozytywach i negatywach jest ono jednym ze zwyczajnych miast tego regionu. Pozwolę sobie w tym tekście nazwać je nazwą pochodzącą z mitologii teraźniejszego Imperium zza Wielkiej Wody. Kraju, który jeszcze dla wielu moich rodaków jest synonimem dostatniego i wygodnego życia. (Choć ostatnie doniesienia medialne zakłócają ów obraz.) Zachodniopomorskie Smallville w odróżnieniu od tego komiksowo-filmowego miasteczka jest spokojne, by nie rzec nudne. Jego rzeczywistość nie zakłócają deszcze meteorytów ani superbohaterowie. Ludzie tutaj zmagają się ze swoimi codziennymi problemami- praca lub jej brak, kredyty, długi, zakupy, woda i inne komunalne niedogodności. Przeżywają problemy rodzinne i swoje własne rozterki egzystencjalne. Każdego dnia księża w kościele próbują to wszystko poprzez Liturgię zakotwiczyć w Wieczności. Ale mało kogo to obchodzi. Żywsze zainteresowanie Kościołem może wywołać skandal obyczajowy z księdzem albo zakonnicą w roli głównej. To już polityka wzbudza większe emocje. Ludzie, co prawda dzielą polityków albo na cwaniaków, albo na oszołomów i mają nadzieję, że ich gierki nie będą miały wpływu na ich życie, ale polityka przydaje się jako jeden z ekwiwalentów sportowej rywalizacji. Można ją bezpiecznie przeżywać z perspektywy fotela przed telewizorem, albo z wódką przy imprezowym stole.
Wieczorem ludzie na chwilę zrzucają z siebie garb codzienności i oddają się marzeniom o innym życiu. Niektórym te chwile nie wystarczają i wyjeżdżają z miasteczka do dużych miast albo jeszcze dalej. Sercem jestem z tymi, co zostają choć sam od kilku lat próbuję wyjechać. Muszę stracić to miasto by je potem móc znowu odzyskać. Choć obawiam się czy rysująca się na horyzoncie zdarzeń nowa geopolityczna burza nie zmiecie tego mojego Smallville tak jak zmiotła świat jego poprzednich mieszkańców. Porządnych mieszczan, na których miejsce przyszli moi barbarzyńscy przodkowie. Ale może nie będzie tak źle i zamiast huraganu będzie tylko małe zawirowanie. Podążających ulicami miasteczka ludzi mało to obchodzi. Jak tu myśleć o geopolityce, gdy rzeczywistość skrzeczy? Czasami myślę, że oni, mniej lub bardziej świadomie, swoje tutaj trwanie postrzegają tak jak trwanie jeziora, drzew, kamieni. Jako coś stałego. Dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Pakuje swoje rzeczy i wybieram się do tego drugiego, większego miasta, z którym teraz próbuję związać swoje losy. Za kilka dni znowu wrócę i znowu będę patrzył na ulice mojego Smallville. Na ten realny krajobraz na który nie raz nakładałem siatkę swojej fantazji. Życzę Ci moje miasto by Historia nie obeszła się z Tobą tak okrutnie jak w czasie Drugiej Apokalipsy. Oraz by nie spełniły się moje, co bardziej katastroficzne fantazje. W rzeczywistości mogę nie mieć tyle mocy by Cię ocalić. Jesteś moją Jerozolimą i Rzymem/Bizancjum, Shire i Smallville. Jesteś omfalos wypuszczony przez czerwonego orła by wyznaczał mi kierunki świata. Pokój i błogosławieństwo Tobie. Oby Bóg nie odwracał od Ciebie swojego oblicza. Amen.
Wieczorem ludzie na chwilę zrzucają z siebie garb codzienności i oddają się marzeniom o innym życiu. Niektórym te chwile nie wystarczają i wyjeżdżają z miasteczka do dużych miast albo jeszcze dalej. Sercem jestem z tymi, co zostają choć sam od kilku lat próbuję wyjechać. Muszę stracić to miasto by je potem móc znowu odzyskać. Choć obawiam się czy rysująca się na horyzoncie zdarzeń nowa geopolityczna burza nie zmiecie tego mojego Smallville tak jak zmiotła świat jego poprzednich mieszkańców. Porządnych mieszczan, na których miejsce przyszli moi barbarzyńscy przodkowie. Ale może nie będzie tak źle i zamiast huraganu będzie tylko małe zawirowanie. Podążających ulicami miasteczka ludzi mało to obchodzi. Jak tu myśleć o geopolityce, gdy rzeczywistość skrzeczy? Czasami myślę, że oni, mniej lub bardziej świadomie, swoje tutaj trwanie postrzegają tak jak trwanie jeziora, drzew, kamieni. Jako coś stałego. Dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Pakuje swoje rzeczy i wybieram się do tego drugiego, większego miasta, z którym teraz próbuję związać swoje losy. Za kilka dni znowu wrócę i znowu będę patrzył na ulice mojego Smallville. Na ten realny krajobraz na który nie raz nakładałem siatkę swojej fantazji. Życzę Ci moje miasto by Historia nie obeszła się z Tobą tak okrutnie jak w czasie Drugiej Apokalipsy. Oraz by nie spełniły się moje, co bardziej katastroficzne fantazje. W rzeczywistości mogę nie mieć tyle mocy by Cię ocalić. Jesteś moją Jerozolimą i Rzymem/Bizancjum, Shire i Smallville. Jesteś omfalos wypuszczony przez czerwonego orła by wyznaczał mi kierunki świata. Pokój i błogosławieństwo Tobie. Oby Bóg nie odwracał od Ciebie swojego oblicza. Amen.
wtorek, 25 stycznia 2011
Książe znika z radarów
„Kiedy wyzwolimy Francję, będzie tylko jedno do zrobienia: podłożyć pod młot parowy wszystko, co wyprodukował nasz idiotyczny postęp, i za wszelką cenę cofnąć się o wiek, może jeszcze dalej: ustawić ducha we właściwym miejscu. Jeśli tego nie uczynimy, ludzkość się pogrzebie własnymi rękami. Amen!”.
wypowiedź Antoine de Saint-Exupéry na trzy tygodnie przed śmiercią
„Jeśli zginę, nie będę absolutnie niczego żałował. Ten przyszły kopiec termitów przeraża mnie. I nienawidzę ich moralności robotów.Ja zostałem stworzony do tego, by być ogrodnikiem”.
z pożegnalnego listu Antoine de Saint-Exupéry`ego
wypowiedź Antoine de Saint-Exupéry na trzy tygodnie przed śmiercią
„Jeśli zginę, nie będę absolutnie niczego żałował. Ten przyszły kopiec termitów przeraża mnie. I nienawidzę ich moralności robotów.Ja zostałem stworzony do tego, by być ogrodnikiem”.
z pożegnalnego listu Antoine de Saint-Exupéry`ego
piątek, 21 stycznia 2011
sobota, 25 grudnia 2010
Boże Narodzenie
Anioł pasterzom mówił...
Idę z Rodzicami przez noc. Zmierzamy na wieczerzę wigilijną. Kolejny raz odprawiamy ten rytuał marszu. Idę i rozmyślam o moich dawnych przodkach, o tym jak mogli odczuwać tę noc. Być może byli przerażeni słabnącą mocą Słońca. Tym jak dnie stają się coraz bardziej krótsze, a ciemność zdaje się brać w posiadanie Ziemię. Może próbowali przez rytuały wspomóc gasnącą gwiazdę. Przelewali krew, zwierzęcą i ludzką, by dać siłę Słońcu do walki z ciemnością. I nie wiedzieli, że miną stulecia i w małej żydowskiej osadzie, w ciemnościach nocy i jaskini, zmienionej na stajnię, narodzi się Sol Invictus, który swoją krwią ostatecznie zwycięży Ciemność.
Idę z Rodzicami przez noc. Zmierzamy na wieczerzę wigilijną. Kolejny raz odprawiamy ten rytuał marszu. Idę i rozmyślam o moich dawnych przodkach, o tym jak mogli odczuwać tę noc. Być może byli przerażeni słabnącą mocą Słońca. Tym jak dnie stają się coraz bardziej krótsze, a ciemność zdaje się brać w posiadanie Ziemię. Może próbowali przez rytuały wspomóc gasnącą gwiazdę. Przelewali krew, zwierzęcą i ludzką, by dać siłę Słońcu do walki z ciemnością. I nie wiedzieli, że miną stulecia i w małej żydowskiej osadzie, w ciemnościach nocy i jaskini, zmienionej na stajnię, narodzi się Sol Invictus, który swoją krwią ostatecznie zwycięży Ciemność.
piątek, 26 listopada 2010
Przemyślenia w miesiącu spadających liści
1
Kiedy spojrzy się na chrześcijaństwo z pewnej (może i tendencyjnej perspektywy) to jawi się ono, jako pewna forma ateizmu. Bóg, który wymyka się rozumieniu, tak, że nie można (prawie) nic o nim pewnego powiedzieć. Zaś z drugiej strony Bóg jest człowiekiem. Praktycznie nie ma wyobrażeń życia pozagrobowego (bardziej tyczy się to losu zbawionych niż potępionych). Jest mocny nacisk położony na aspekt etyczny, zaś cała kwestia kultowa i metafizyczna jest zepchnięta na drugi plan. Oczywiście można powiedzieć, że to spojrzenie tyczy się przede wszystkim współczesnego oblicza chrześcijaństwa i bardziej jej zachodniej odmiany (katolicyzm, protestantyzm). Jednak widać, że pewne immanentne cechy tej religii służą do dostosowania jej do ducha obecnych czasów. I bynajmniej nie tyczy się to tylko i wyłącznie tak zwanych postępowców. Można wskazać grupy konserwatywne, (ba!),nazywane fundamentalistycznymi, które pasują do tego opisu.
2
Dziś domy (mieszkania) stały się czymś na kształt pudełek na narzędzia. Albo jak to ktoś określił- maszynami do mieszkania. Te pudełka są wymienialne stając się po prostu kolejnym towarem na rynku, którym staje się nasza rzeczywistość.
3
Człowiek patrzył w Niebo, na Słońce, Księżyc i Gwiazdy. I stamtąd wywiódł porządek polityczny. Człowiek patrzy na niebo, na słońce, księżyc i gwiazdy. I pragnie zaprowadzić tam swój ład polityczny.
4
Do księży:
Zdecydowanie za dużo gadacie o wartościach, za mało o Bohaterze.
Kiedy spojrzy się na chrześcijaństwo z pewnej (może i tendencyjnej perspektywy) to jawi się ono, jako pewna forma ateizmu. Bóg, który wymyka się rozumieniu, tak, że nie można (prawie) nic o nim pewnego powiedzieć. Zaś z drugiej strony Bóg jest człowiekiem. Praktycznie nie ma wyobrażeń życia pozagrobowego (bardziej tyczy się to losu zbawionych niż potępionych). Jest mocny nacisk położony na aspekt etyczny, zaś cała kwestia kultowa i metafizyczna jest zepchnięta na drugi plan. Oczywiście można powiedzieć, że to spojrzenie tyczy się przede wszystkim współczesnego oblicza chrześcijaństwa i bardziej jej zachodniej odmiany (katolicyzm, protestantyzm). Jednak widać, że pewne immanentne cechy tej religii służą do dostosowania jej do ducha obecnych czasów. I bynajmniej nie tyczy się to tylko i wyłącznie tak zwanych postępowców. Można wskazać grupy konserwatywne, (ba!),nazywane fundamentalistycznymi, które pasują do tego opisu.
2
Dziś domy (mieszkania) stały się czymś na kształt pudełek na narzędzia. Albo jak to ktoś określił- maszynami do mieszkania. Te pudełka są wymienialne stając się po prostu kolejnym towarem na rynku, którym staje się nasza rzeczywistość.
3
Człowiek patrzył w Niebo, na Słońce, Księżyc i Gwiazdy. I stamtąd wywiódł porządek polityczny. Człowiek patrzy na niebo, na słońce, księżyc i gwiazdy. I pragnie zaprowadzić tam swój ład polityczny.
4
Do księży:
Zdecydowanie za dużo gadacie o wartościach, za mało o Bohaterze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)