I
Suche, zrogowaciałe kawałki skóry, które zdrapałem z siebie. Patrzę na nie. To była kiedyś część mnie. A teraz są oddzielone ode mnie. Bez śladu życia. Czy w końcu ja sam od siebie odpadnę by podzielić ich los?
II
Są dwa paradygmaty politycznej wyobraźni Europejczyków. Imperium Rzymskie i mozaika włoskich państw-miast. Oczywiście dobór takich a nie innych symboli wynika z pewnej efektowności geograficznej. Równie dobrze trzymając się kategorii geograficznych przywołać greckie polis i Imperium Aleksandra Macedońskiego. Trzeba też jasno i wyraźnie powiedzieć, że opozycja ta nie ma nic wspólnego z tak ulubioną dziś przez mainstream opozycją „demokratyczne- nie-demokratyczne (totalitaryzm, dyktatura, et cetera)”. Rzym był Imperium zarówno wtedy jak był Republiką jak i wtedy, gdy był Cesarstwem. Kwestia monarchiczności też się nie tyczy tej sprawy. Monarchia bowiem jest bardziej ze swej natury religijna niż polityczna.
III
„Gdyby w obrębie jednego rodzaju ludzkiego istniała tylko rodzina to zapewnione byłoby jedynie przetrwanie gatunku. Stworzenie państwa dochodzi do skutku dopiero dzięki zaistnieniu drugiego bieguna obdarzonego socjologiczną kreatywnością. A ten drugi biegun to męska społeczność.”
„Teoria męskiej społeczności” Hans Blüher (tłumaczenie- Tomasz Gabiś)
(Muszę się przyznać, że w ostatnich dniach lektura „Teorii męskiej społeczności” była dla mnie pewnym pocieszeniem. Choć nie do końca podzielam radykalizm przekonań autora.)
poniedziałek, 28 marca 2011
sobota, 26 marca 2011
Graal (1)
"Graal jest misterium Wysokiego Kościoła, który z pewnością nie burzy wszystkich konfesyjnych murów, lecz raczej czyni je przepuszczalnymi i tworzy nad nimi sklepienie. Ten Wysoki Kościół to Święte Imperium."
Gerd-Klaus Kaltenbrunner
Gerd-Klaus Kaltenbrunner
poniedziałek, 21 marca 2011
Brzezień
Zachód Słońca. Stoję w oknie i patrzę na drzewo, które rośnie przed moim domem. Myślę o tym jak bardzo ta wiosna przypomina jesień.
wtorek, 1 marca 2011
poniedziałek, 7 lutego 2011
piątek, 4 lutego 2011
piątek, 28 stycznia 2011
Smallville
Moje miasto jest jednym z wielu małych miast na Pomorzu Zachodnim. Znalazłbym jakieś pozytywy lub negatywy, które odróżniają je od innych, ale również w tych pozytywach i negatywach jest ono jednym ze zwyczajnych miast tego regionu. Pozwolę sobie w tym tekście nazwać je nazwą pochodzącą z mitologii teraźniejszego Imperium zza Wielkiej Wody. Kraju, który jeszcze dla wielu moich rodaków jest synonimem dostatniego i wygodnego życia. (Choć ostatnie doniesienia medialne zakłócają ów obraz.) Zachodniopomorskie Smallville w odróżnieniu od tego komiksowo-filmowego miasteczka jest spokojne, by nie rzec nudne. Jego rzeczywistość nie zakłócają deszcze meteorytów ani superbohaterowie. Ludzie tutaj zmagają się ze swoimi codziennymi problemami- praca lub jej brak, kredyty, długi, zakupy, woda i inne komunalne niedogodności. Przeżywają problemy rodzinne i swoje własne rozterki egzystencjalne. Każdego dnia księża w kościele próbują to wszystko poprzez Liturgię zakotwiczyć w Wieczności. Ale mało kogo to obchodzi. Żywsze zainteresowanie Kościołem może wywołać skandal obyczajowy z księdzem albo zakonnicą w roli głównej. To już polityka wzbudza większe emocje. Ludzie, co prawda dzielą polityków albo na cwaniaków, albo na oszołomów i mają nadzieję, że ich gierki nie będą miały wpływu na ich życie, ale polityka przydaje się jako jeden z ekwiwalentów sportowej rywalizacji. Można ją bezpiecznie przeżywać z perspektywy fotela przed telewizorem, albo z wódką przy imprezowym stole.
Wieczorem ludzie na chwilę zrzucają z siebie garb codzienności i oddają się marzeniom o innym życiu. Niektórym te chwile nie wystarczają i wyjeżdżają z miasteczka do dużych miast albo jeszcze dalej. Sercem jestem z tymi, co zostają choć sam od kilku lat próbuję wyjechać. Muszę stracić to miasto by je potem móc znowu odzyskać. Choć obawiam się czy rysująca się na horyzoncie zdarzeń nowa geopolityczna burza nie zmiecie tego mojego Smallville tak jak zmiotła świat jego poprzednich mieszkańców. Porządnych mieszczan, na których miejsce przyszli moi barbarzyńscy przodkowie. Ale może nie będzie tak źle i zamiast huraganu będzie tylko małe zawirowanie. Podążających ulicami miasteczka ludzi mało to obchodzi. Jak tu myśleć o geopolityce, gdy rzeczywistość skrzeczy? Czasami myślę, że oni, mniej lub bardziej świadomie, swoje tutaj trwanie postrzegają tak jak trwanie jeziora, drzew, kamieni. Jako coś stałego. Dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Pakuje swoje rzeczy i wybieram się do tego drugiego, większego miasta, z którym teraz próbuję związać swoje losy. Za kilka dni znowu wrócę i znowu będę patrzył na ulice mojego Smallville. Na ten realny krajobraz na który nie raz nakładałem siatkę swojej fantazji. Życzę Ci moje miasto by Historia nie obeszła się z Tobą tak okrutnie jak w czasie Drugiej Apokalipsy. Oraz by nie spełniły się moje, co bardziej katastroficzne fantazje. W rzeczywistości mogę nie mieć tyle mocy by Cię ocalić. Jesteś moją Jerozolimą i Rzymem/Bizancjum, Shire i Smallville. Jesteś omfalos wypuszczony przez czerwonego orła by wyznaczał mi kierunki świata. Pokój i błogosławieństwo Tobie. Oby Bóg nie odwracał od Ciebie swojego oblicza. Amen.
Wieczorem ludzie na chwilę zrzucają z siebie garb codzienności i oddają się marzeniom o innym życiu. Niektórym te chwile nie wystarczają i wyjeżdżają z miasteczka do dużych miast albo jeszcze dalej. Sercem jestem z tymi, co zostają choć sam od kilku lat próbuję wyjechać. Muszę stracić to miasto by je potem móc znowu odzyskać. Choć obawiam się czy rysująca się na horyzoncie zdarzeń nowa geopolityczna burza nie zmiecie tego mojego Smallville tak jak zmiotła świat jego poprzednich mieszkańców. Porządnych mieszczan, na których miejsce przyszli moi barbarzyńscy przodkowie. Ale może nie będzie tak źle i zamiast huraganu będzie tylko małe zawirowanie. Podążających ulicami miasteczka ludzi mało to obchodzi. Jak tu myśleć o geopolityce, gdy rzeczywistość skrzeczy? Czasami myślę, że oni, mniej lub bardziej świadomie, swoje tutaj trwanie postrzegają tak jak trwanie jeziora, drzew, kamieni. Jako coś stałego. Dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Pakuje swoje rzeczy i wybieram się do tego drugiego, większego miasta, z którym teraz próbuję związać swoje losy. Za kilka dni znowu wrócę i znowu będę patrzył na ulice mojego Smallville. Na ten realny krajobraz na który nie raz nakładałem siatkę swojej fantazji. Życzę Ci moje miasto by Historia nie obeszła się z Tobą tak okrutnie jak w czasie Drugiej Apokalipsy. Oraz by nie spełniły się moje, co bardziej katastroficzne fantazje. W rzeczywistości mogę nie mieć tyle mocy by Cię ocalić. Jesteś moją Jerozolimą i Rzymem/Bizancjum, Shire i Smallville. Jesteś omfalos wypuszczony przez czerwonego orła by wyznaczał mi kierunki świata. Pokój i błogosławieństwo Tobie. Oby Bóg nie odwracał od Ciebie swojego oblicza. Amen.
Subskrybuj:
Posty (Atom)