poniedziałek, 24 października 2011
sobota, 15 października 2011
Zazdrość
Od jakiegoś czasu, jak to się mówi, bloguję. Trochę tych tekstów już napisałem.Ostatnio przeczytałem tekst Szczepana Twardocha "Dlaczego chodzę na wybory?" i ogarnęła mnie zazdrość. Niestety, nigdy nie napiszę czegoś takiego. Być może za mało przeżyłem i przeczytałem by pisać takie teksty. Zapraszam do lektury. Jak dla mnie jest to coś ożywczego. Coś co idzie na przekór jojczeniu przeciw demokracji oraz jej bezkrytycznemu wychwalaniu.
sobota, 1 października 2011
czwartek, 22 września 2011
Przemyślenia w siódmym miesiącu
1
Na mocy siedemnastego artykułu henrycjańskiego ogłaszam, że
Bronisław Komorowski nie jest moim prezydentem. Ani Donald Tusk moim premierem.
2
Im bardziej jesteśmy nowocześni tym bardziej powinniśmy być
konserwatywni po to byśmy to my rządzili techniką a nie ona nami.
3
Siedzę sobie razem z Beatrycze na weselu Pat w bardzo zacnym
gronie. Naprzeciw mnie jest Studyta wraz ze swoją nadobną małżonką. Pijemy
sobie na przemian wódkę z winem. W pewnym momencie Study pyta się mnie o moją
tożsamość narodową. Odpowiadam buńczucznie:
-Jestem Prusakiem.
Co prawda Pomorze Zachodnie były przez pewien czas prowincją
Królestwa Prus, ale żadną miarą nie są częścią Prus. Bardziej serio
odpowiadając powinienem powiedzieć, że jestem Pomorzaninem. Ale co to znaczy?
Patrząc na historię Pomorza Zachodniego można dostrzec, że kraina owa gościła
kilka różnych kultur. Żadna z nich na stałe nie utrzymała się na tym terytorium.
Oczywiście owa przemienność kultur występowała także na innych terytoriach
należących obecnie do Rzeczpospolitej. Lecz na nich da się od średniowiecza
poprowadzić jakiś stały motyw kulturowy. Pomorze Zachodnie zaś jest zalewane
przez fale słowiańskie, skandynawskie i niemieckie by w końcu wszystko to
zmiótł komunistyczny sztorm, który pozostawił po sobie rumowisko. Na nim zaś
chodzimy my obecni mieszkańcy Pomorza i próbujemy klecić nieporadnie jakąś
swoją tożsamość. Pomorze Zachodnie etno-kulturowa
czarna dziura.
4
(Jakby, co, to może nie czytajcie tego przy jedzeniu.)
Kościół (świątynia) jest nazywana domem Bożym. Zaiste jednak
specyficznie ludzie się w owym domu zachowują. Już nie mówię o braku słuchania
Gospodarza, bo to się i zdarza gospodarzom ludzkim. Chodzi o
estetyczno-porządkowe sprawy. Wiele rzeczy już sprzątałem z kościelnej podłogi.
Kartoniki po sokach, połamane herbatniki, sklepowe paragony, pinezki (te
musiałem wyjmować z kropielnicy). Oprócz tego ostatniego zapewne ot tak sobie
rzucone na podłogę. Ostatnio zaś musiałem sprzątać gówno, które ktoś na bucie
wniósł do kościoła a potem pozbył się go wycierając o ławkę. Tłumaczy się nam
byśmy wyzbywali się „demonicznych obrazów Boga” na rzecz obrazu Boga
miłosiernego. Wychodzi jednak na to, że ludzie chyba zaczynają uważać Boga za
takiego frajera, któremu można nabałaganić w domu a on i tak spełni nasze
żądania.
5
Wracając do sprawy Pomorza i Prus, to naszła mnie kiedyś
szalona myśl by zaadaptować pruski styl do warunków polskich. Ów styl
obowiązywałby przede wszystkim na bałtyckiej rubieży Rzeczpospolitej. Z jednej
strony byłoby to jakieś rozwiązanie owego spójnego braku historycznej
tożsamości tych ziem, przede wszystkim Pomorza Zachodniego. Zaś z drugiej chodziłoby
o stworzenie wojowniczej nacji, która stałaby na straży morskich interesów
Rzeczpospolitej.
Wojna to rzecz straszna. Wyzwala w człowieku to, co najgorsze. Mordy, grabieże, gwałty- są tacy, co nurzają się w tym z prawdziwą rozkoszą.I dlatego też niektórzy zostają żołnierzami po to by właśnie bronić
swoich przed tymi bestiami w ludzkiej skórze.
czwartek, 1 września 2011
1 września 1939
Ryszard Krynicki
"Elegia niczyja"
Nie krzycz. Nie wołaj. Zaśnij
Nie módl się nadaremno.
Nie płacz. Nad twoim miastem,
nad miastem ciemność
Kto ocaleje, kto zginie
wie może mgła poranna.
Kogo dościgną Erynie
- a kogo hańba.
Nie módl się, nie zaklinaj,
nie krzycz przez sen: Napadną.
Za późno. Bije godzina.
Już są, Kasandro.
Już weszli, Kasandro, nie płacz,
nie płacz nawet nade mną.
Nad miastem łuna i rozpacz,
nad nami ciemność.
"Elegia niczyja"
Nie krzycz. Nie wołaj. Zaśnij
Nie módl się nadaremno.
Nie płacz. Nad twoim miastem,
nad miastem ciemność
Kto ocaleje, kto zginie
wie może mgła poranna.
Kogo dościgną Erynie
- a kogo hańba.
Nie módl się, nie zaklinaj,
nie krzycz przez sen: Napadną.
Za późno. Bije godzina.
Już są, Kasandro.
Już weszli, Kasandro, nie płacz,
nie płacz nawet nade mną.
Nad miastem łuna i rozpacz,
nad nami ciemność.
czwartek, 11 sierpnia 2011
Przemyślenia w miesiącu sierpa (Anno Domini 2011)
1
Śmierć Andrzeja Leppera. Ludzka psychika może być jak ciemna toń. Jawi się nam jako spokojna i niemącona. Zaś pod spodem wrą procesy destrukcji. Zdając sobie z tego sprawę nie mogę się odpędzić od refleksji, że taka śmierć nie pasuje do tego człowieka. Właśnie tak- nie pasuje. Jak nieodpowiednie zakończenie w utworze muzycznym lub literackim. Ewidentny dysonans.
2
Dzieje ludzkości to stopniowe porzucanie „dlaczego?” na rzecz „jak?”.
3
Zakonnicy i zakonnice to szlachta. Kler diecezjalny to mieszczaństwo.
4
Gdybym miał być poganinem to chciałbym być wyznawcą Mitry. Albo wyznawcą shintoizmu. W tej religii szczególnie mnie pociąga jej związek z Naturą i koncepcja kami. Jako dziecko wierzyłem, że przedmioty mają swoją własną egzystencję. Ostatnio przyłapałem się na tym, że układając świece pilnowałem by znajdowały się one obok swoich „przyjaciół”. Ot, taki dziecięcy przeżytek.
Śmierć Andrzeja Leppera. Ludzka psychika może być jak ciemna toń. Jawi się nam jako spokojna i niemącona. Zaś pod spodem wrą procesy destrukcji. Zdając sobie z tego sprawę nie mogę się odpędzić od refleksji, że taka śmierć nie pasuje do tego człowieka. Właśnie tak- nie pasuje. Jak nieodpowiednie zakończenie w utworze muzycznym lub literackim. Ewidentny dysonans.
2
Dzieje ludzkości to stopniowe porzucanie „dlaczego?” na rzecz „jak?”.
3
Zakonnicy i zakonnice to szlachta. Kler diecezjalny to mieszczaństwo.
4
Gdybym miał być poganinem to chciałbym być wyznawcą Mitry. Albo wyznawcą shintoizmu. W tej religii szczególnie mnie pociąga jej związek z Naturą i koncepcja kami. Jako dziecko wierzyłem, że przedmioty mają swoją własną egzystencję. Ostatnio przyłapałem się na tym, że układając świece pilnowałem by znajdowały się one obok swoich „przyjaciół”. Ot, taki dziecięcy przeżytek.
sobota, 6 sierpnia 2011
Graal (7)
Rycerze Graala nie chcieli, by zadawano im pytania.
Graal... jest tak ciężki, że istoty wydane na pastwę grzechu nie są w stanie poruszyć go z miejsca.
Wolfram von Eschenbach "Parzival"
Graal... jest tak ciężki, że istoty wydane na pastwę grzechu nie są w stanie poruszyć go z miejsca.
Wolfram von Eschenbach "Parzival"
Subskrybuj:
Posty (Atom)